Zgodnie z zapowiedzią nadeszła pora na przedstawienie wybitnych, a przedwcześnie zmarłych Polek i Polaków. Ich odejście okazało się wielką stratą dla kultury, sztuki czy nauki nie tylko polskiej, ale niejednokrotnie również światowej.

Oczywiście mam świadomość faktu, że mój niewielki wybór z pewnością nie wyczerpuje tematu – wybitnych jednostek zasługujących na wspomnienie było i jest znacznie więcej. Wszystkie te niezwykłe osobowości zasługują na naszą pamięć i szacunek. Zwłaszcza teraz, gdy zbliża się dzień Wszystkich Świętych.

Zasady wyboru pozostają te same – dana osoba nie powinna przekroczyć 40. roku życia i nie mogła zginąć śmiercią samobójczą.

Oto moja lista takich właśnie wybitnych polskich „wybrańców bogów”.

Klemens Janicki (1516-1543)

Pomnik Klemensa Janickiego w Poznaniu; autor: MOs810 – praca własna

Był jednocześnie jednym z najbardziej szczęśliwych, jak i nieszczęśliwych polskich literatów. Szczęśliwym, gdyż chłopskie pochodzenie nie stało się przeszkodą w zdobyciu przez niego wykształcenia. Rodzice posłali go do Akademii Lubrańskiego w Poznaniu. Tam zdolny chłopiec zyskał możnych protektorów. Byli to biskupi – Jan Dantyszek oraz Stanisław Hozjusz. Pełnił funkcję sekretarza arcybiskupa Andrzeja Krzyckiego i w pewnym momencie znalazł się na dworze wojewody Piotra Kmity, który wysłał go na studia do Włoch. W Padwie w 1540 roku zyskał doktorat z filozofii. Jednocześnie od kilku lat pisał poezję łacińską i to właśnie to zajęcie rozsławiło go na wieki. Nie był więc Janicki ojcem literackiego języka polskiego, ale „tylko” wirtuozem łaciny. Potwierdzeniem niebywałego talentu było przyznanie mu przez papieża Pawła III lauru poetyckiego. Było to nie lada wyróżnienie, które dziś moglibyśmy porównać chyba tylko ze zdobyciem Oscara lub Nagrody Nobla.

Jednakże to tylko jedna strona medalu. Janicki otwiera bowiem w polskiej literaturze cały poczet poetów i pisarzy, którzy zmarli przedwcześnie (m.in. Mikołaj Sęp-Szarzyński, Andrzej Bursa, Tadeusz Gajcy, Krzysztof Kamil Baczyński, Marek Hłasko czy Edward Stachura). Sam Janicki zdawał sobie sprawę ze swego beznadziejnego stanu. Od kilku lat zmagał się z puchliną wodną, która była chorobą nieuleczalną. Zmarł w wieku około 27 lat.

Głowa Klemensa Janickiego; autor: Jolanta Dyr – praca własna

Jego najważniejsze utwory to: „Vitae archaepiscoporum Gnesnensium” (Żywoty arcybiskupów gnieźnieńskich), „Vitae Regum Polonorum elegiaco carmine descriptae” (Żywoty królów polskich), satyra „In Polonici vestitus varietatem et inconstantiam dialogus” (Dialog przeciw różnorodności i zmienności polskich strojów) oraz „Tristium Liber” (Księga żalów).

Juliusz Słowacki (1809-1849)

Juliusz Słowacki; źródło: domena publiczna

Wszyscy czytelnicy Gombrowicza wiedzą, „że Słowacki wielkim poetą był”. Ja jednak odżegnuję się od tych prześmiewczych słów i z pokorą wyznaję, że to jeden z najważniejszych polskich poetów i dramaturgów w dziejach. Ta postać zasługuje na osobny wpis, a może i serię wpisów, dlatego teraz podam tylko absolutne minimum.

Słowacki pochodził z inteligenckiej rodziny. Jego ojciec Euzebiusz był nauczycielem wymowy i poezji w słynnym Liceum Krzemienieckim, a matka Salomea z Januszewskich odznaczała się znaczną wrażliwością literacką.

Nic dziwnego, że Słowacki rozwinął uzdolnienia literacie. Początkowo podziwiał Mickiewicza i był pod jego wpływem, a z czasem zaczął z nim rywalizować. Ukończył studia prawnicze, był urzędnikiem w Ministerstwie Finansów i w powstańczym Rządzie Narodowym.

W czasie powstania listopadowego miał rzekomo zostać wysłany z misją dyplomatyczną do Londynu. W efekcie nigdy już nie powrócił do stron ojczystych. Wiele podróżował po świecie. Był m.in. w Anglii, Szwajcarii, Grecji, Egipcie, Ziemi Świętej.

Jego najważniejsze utwory to: „Balladyna”, „Kordian”, „Lilla Weneda”, „Sen srebrny Salomei”, „Anhelli”, „Beniowski”, „Król-Duch”.

Pisał także wiersze, z których najbardziej znane to: „Hymn (Smutno mi, Boże)”, „Grób Agamemnona” czy „Oda do wolności”.

Nigdy nie udało mu się też założyć własnej rodziny – osobą najbliższą jego sercu pozostała matka. Zmarł, tak jak jego ojciec, na gruźlicę.

Za życia nie zdobył także sławy porównywalnej z Mickiewiczem, nad czym bardzo bolał. Wszystko zmieniło się po jego śmierci. Wszedł do grona wieszczów narodowych, razem z Mickiewiczem i Norwidem. W czasach II RP był chyba najbardziej poważanym poetą.

Nawet dziś jego twórczość inspiruje wielu twórców, nie tylko pisarzy i poetów, o czym świadczy chociażby piękne wykonanie przez popularną piosenkarkę młodego pokolenia o pseudonimie Sanah wiersza „Hymn (Smutno mi, Boże)” .

Fryderyk Chopin (1810-1849)

Fryderyk Chopin; źródło: Wikimedia Commons

To kolejny gigant znany na całym świecie. Tu również więc pozwolę sobie na skreślenie zaledwie kilku słów biografii, wierząc (oby nie naiwnie), że tego typu geniusz znany jest każdemu człowiekowi i nie potrzebuje specjalnego przedstawiania i omawiania.

Urodził się w Żelazowej Woli. Pierwsze koncerty zaczął dawać już w wieku 6 lat. Na rok przed wybuchem powstania listopadowego wyjechał do Francji, do Paryża, zyskując i umacniając swą pozycję wirtuoza fortepianu. Koncertował także w Anglii i Niemczech. Później poświęcił się działalności kompozytorskiej. Napisał m.in.: 2 koncerty (f-moll,; e-moll,) i wiele utworów solowych: 2 fantazje, 3 sonaty, 27 etiud, 26 preludiów, 17 walców, 21 nokturnów, 4 ballady, 4 scherza, 17 polonezów, 58 mazurków. Interesował się losami ojczyzny, chciał nawet wziąć udział w powstaniu listopadowym. Nie pozwoliło mu na to słabe zdrowie. Utrzymywał jednak kontakty z kulturalną elitą kraju oraz innymi europejskimi artystami i intelektualistami. Chyba każdy z nas słyszał o jego romansie z George Sand. Do dnia dzisiejszego nie ustalono ze stuprocentową pewnością, na jaką chorobę cierpiał Chopin. Był leczony na gruźlicę, ale możliwe jest też, że tak naprawdę miał mukowiscydozę. Zmarł 17 października 1849 roku w Paryżu, w wieku 39 lat.

Jego twórczość wywarła wielki wpływ na muzykę neoromantyczną i przedstawicieli szkół narodowych. Od 1927 roku w Warszawie odbywają się Międzynarodowe Konkursy Pianistyczne im. Fryderyka Chopina.

Filipina Płaskowicka (1847-1881)

Filipina Płaskowicka; źródło: domena publiczna

Była nauczycielką, działaczką socjalistyczną, założycielką i prekursorką Koła Gospodyń Wiejskich. Idee socjalizmu poznawała od najmłodszych lat od Ludwika Waryńskiego – ideologa tego ruchu w Polsce.

Czuję, że w tym miejscu powinienem rozjaśnić pewną kwestię, która może niepokoić niektórych moich czytelników – podejrzewam, że głównie tych młodszych. Otóż fascynacja socjalizmem nie oznacza, że była ona komunistką, bolszewikiem itp. Nic z tych rzeczy. Socjalizm nie jest tożsamy z komunizmem. Zresztą sama Płaskowicka nie zamierzała nikogo zabijać ani wzniecać światowej rewolucji. Choć oczywiście nie akceptowała caratu i pozostała krytyczna wobec ówczesnego systemu kapitalistycznego.

Była ona idealistką, której faktycznie na sercu leżało poprawienie losu ludzi najuboższych, czyli głównie wielkich mas chłopskich. Chciała nieść kaganek oświaty biednemu ludowi. Dobrowolnie przybyła do Janisławic pod Skierniewicami jako nauczycielka ludowa. Pomimo fatalnych warunków do nauki, postanowiła zostać i walczyć. Udało jej się przekonać decydentów do remontu placówki. Także w Janisławicach powstało w 1877 roku pierwsze Koło Gospodyń Wiejskich. Przez swe działania (a także ze względu na urodę) zapisała się w pamięci tamtejszych ludzi jako „piękna panienka”.

Organizowała pierwsze kółka socjalistyczne w Królestwie Polskim. Za swą działalność została uwięziona i zesłana na Syberię. Ta podróż okazała się być ostatnią w jej życiu. Chora na serce zmarła w jej trakcie, nie dojechawszy do docelowego miejsca kaźni.

Płaskowicka – bez wątpienia jedna z bohaterek polskiej lewicy – nie jest dziś powszechnie znana wśród Polaków. Być może dlatego, że na skutek niefortunnego skrótu myślowego kojarzy się ona wielu osobom z „epoką dawnie i słusznie minioną”. O Płaskowickiej pisano wówczas książki, artykuły, jej postać przedstawiono także w filmie historycznym „Biały mazur” z 1978 roku, gdzie zagrała ją Anna Chodakowska.

Warto tu jednak przytoczyć relację Józefa Uziębły, którą zamieścił w PPS-owskim periodyku „Światło”:

Filipina Płaskowicka była kobietą, w której nie tylko najbliżsi koledzy, nie tylko chłopi i robotnicy, ale nikt z otaczających nie mógł dojrzeć żadnej poważniejszej wady, a dodatnich przymiotów miała ona tyle, że każdy znajdował w niej to, co najbardziej w człowieku pożądane. Nikt też nie ważył się krzywym okiem spojrzeć na Filipinę. Każdy szanował ją i cenił niezmiernie wysoko.Gdy w sierpniu 1878 roku aresztowano Płaskowicką w Warszawie i osadzono w X Pawilonie, gmina janisławicka wysłała do generała-gubernatora błagalną deputację, aby kazał uwolnić ukochaną jej nauczycielkę, „bo to święta panienka”. Ksiądz błogosławił na drogę deputacji. Administracja gminna, najbliższa władza szkolna, jako też probostwo dali o Filipinie jak najpochlebniejsze świadectwa.

Prokurator Wiaczesław von Plewe powiedział jej raz przy przesłuchaniu: Nie znaleźliśmy ani jednego człowieka, który by panią zganił. Jesteś więc pani dla nas bardzo niebezpieczna”. Nie mylił się ten wyżeł carski, sądząc, że dla caratu i kapitalistycznego ustroju była Filipina najniebezpieczniejszym wrogiem ze wszystkich jednocześnie z nią aresztowanych.

Stanisława Przybyszewska (1901-1935)

Stanisława Przybyszewska; źródło: domena publiczna

Była nieślubnym dzieckiem Stanisława Przybyszewskiego – jednego z najsłynniejszych literatów doby Młodej Polski oraz malarki Anieli Pająkówny. Wychowaniem Przybyszewskiej zajęła się jej matka, gdyż sam pisarz nie interesował się przez wiele lat losami córki (nazwisko ojca udało jej się uzyskać dopiero w 1914 roku). Przybyszewska jako dziecko wielokrotnie zmieniała miejsce pobytu. Początkowo razem z matką wyjechała do Paryża (1909), większą część pierwszej wojny światowej spędziła w Wiedniu, w 1917 roku zamieszkała w Krakowie, na początku lat 20. przebywała w Warszawie. Poślubiła tam malarza Jana Panieńskiego, z którym wyjechała do Gdańska. Za sprawą męża zetknęła się ze środowiskiem komunistycznym, co przypłaciła aresztowaniem. Małżeństwo trwało bardzo krótko, gdyż w 1925 roku Panieński zmarł w Paryżu (prawdopodobnie przedawkował morfinę).

Niestety Przybyszewskiej ten narkotyk też nie był obcy. Dodatkowo po śmierci Panieńskiego nie miała środków do życia, chociaż otrzymała solidne wykształcenie – znała biegle angielski, francuski i niemiecki, zdała też maturę. Polegała więc w głównej mierze na stypendiach i zapomogach Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego Mieszkała w skrajnie prymitywnych warunkach, co odbiło się na jej zdrowiu. Odizolowała się od świata, choć jednocześnie prowadziła niezwykle bogatą korespondencję z czołowymi twórcami i intelektualistami, m.in. z Leonem Schillerem, Antonim Słonimskim czy Mieczysławem Grydzewskim. Bardzo dużo też czytała. Zainspirowała ją zwłaszcza rewolucja francuska i postać Maksymiliana Robespierre’a. Ta fascynacja (granicząca niekiedy z obsesją) zaowocowała jednoaktówką „Dziewięćdziesiąty trzeci” i pięcioaktówką „Sprawa Dantona”. Chociaż ta ostatnia sztuka została wystawiona za życia Przybyszewskiej we Lwowie i w Warszawie, to jednak adaptacje teatralne nie przypadły wówczas do gustu publiczności i krytykom.

Dopiero Andrzej Wajda w swym filmie „Sprawa Dantona” z 1983 roku w pełni wykorzystał potencjał tkwiący w sztuce Przybyszewskiej. Jednakże ona już nie mogła doczekać tego triumfu, bowiem zmarła kilkadziesiąt lat wcześniej z powodu wyczerpania organizmu przez skrajną nędzę i narkotyki. Jej grób został bezpowrotnie zniszczony w wyniku działań militarnych podczas II wojny światowej. Na pamiątkę Przybyszewskiej odsłonięto w Gdańsku tablicę z brązu w 1977 i 2010 roku. Jej imię i nazwisko otrzymał także pierwszy w tym mieście tramwaj niskopodłogowy (2015).

Wojciech Pszoniak i Gerard Depardieu, Danton, Prawa: Renata Pajchel, Prawa: WFDiF (po Studiu Filmowym ,,Zebra”)

***

Kolejny wpis nie będzie już taki smutny i poważny, gdyż planuję poświęcić go na przedstawienie obecnie żyjących wybitnych Polaków. Obiecuję, że skoncentruję się na osobach względnie młodych, przed którymi, jak mniemam, ciągle są dopiero największe sukcesy i prestiżowe nagrody.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *