Mój najnowszy wpis znacząco różni się od dotychczasowych. Postanowiłem mianowicie stworzyć listę niezwykłych osób, które posiadały wybitny talent. Jednakże ze względu na przedwczesną śmierć, nie zawsze miały czas i możliwość wykorzystać go do końca, co niewątpliwie było ogromną stratą dla całego świata. Nie ograniczyłem się tylko do jednej dziedziny, dzięki czemu niniejszy przegląd zawiera zarówno przedstawicieli szeroko pojętych nauk humanistycznych, jak i ścisłych. Teraz postanowiłem skoncentrować się na obcokrajowcach, ale następny wpis dedykowany będzie tylko Polkom i Polakom.

Poczyniłem kilka założeń:

  • osoba w chwili śmierci powinna być młoda, tzn. nie przekraczać 40. roku życia
  • nie mogła ona zginąć śmiercią samobójczą – ten czyn automatycznie wykluczał ją z mojego zestawienia

Lista ma charakter chronologiczny. Po tym krótkim, acz koniecznym wstępie, mogę z czystym sumieniem przystąpić do prezentacji tych kilku wybitnych jednostek.

Rafael Santi (1483 – 1520)

Rafael Santi, Autoportret; źródło: domena publiczna

Ten renesansowy malarz i architekt nazywany był „boskim artystą” nie tylko ze względu na fakt, że urodził się i zmarł w Wielki Piątek. Był jednym z trzech największych geniuszy artystycznych swojej epoki, obok Leonarda da Vinci i Michała Anioła. W pamięci potomnych zapisał się przede wszystkim jako autor cyklu 40 Madonn oraz fresków z komnat Pałacu Watykańskiego. Szybko został dostrzeżony i doceniony – już w wieku 17 lat otworzył własną pracownię w Urbino. Pracował dla tamtejszego dworu.

Rafael Santi słynął z wielkiej pobożności, należał do różnych bractw religijnych.

Jako 25-latek udał się do Rzymu na dwór papieski, aby zostać nadwornym artystą Juliusza II. To właśnie w Wiecznym Mieście stworzył swe najbardziej znane dzieła, ze słynną „Szkołą ateńską” na czele. Na fresku tym przedstawił starożytnych filozofów, którym nadał fizjonomie znanych mu renesansowych geniuszy, np. Platon mający rysy Leonarda da Vinci.

Następny papież – Leon X – mianował go głównym architektem powstającej bazyliki św. Piotra w Rzymie oraz głównym konserwatorem i rekonstruktorem budowli znajdujących się w tym mieście.

Zmarł w wyniku febry, dożywszy 37 lat. Jego przedwczesna śmierć pogrążyła w smutku papieża, który postanowił pochować swego nadwornego artystę i zarazem przyjaciela w Panteonie. Było to zgodne z życzeniem malarza. Wyryte na jego grobie epitafium głosi: „Tu spoczywa Rafael. Bałem się tego, co niezgłębione, pokonałem zwyczajne, wielkim równy, tylko śmiertelne zmarło ze mną”.

Niels Henrik Abel (1802 – 1829)

Niels Henrik Abel; źródło: domena publiczna

Urodził się w Stavanger w Norwegii w ubogiej rodzinie. Mimo dużych trudności materialnych udało mu się wyjechać na studia matematyczne na uniwersytet w Christianii. Śmierć jego ojca (1820) spowodowała pogorszenie i tak już nieciekawej sytuacji finansowej. Ostatecznie jednak młody matematyk dostał grant, który pozwolił mu wyjechać do Kopenhagi. Tam też poznał Christine Kemp – swoją przyszłą żonę. Kolejne stypendium pozwoliło mu na odbycie dwuletniej podróży po Europie (1825-27).

Po powrocie do kraju został nauczycielem matematyki oraz uzyskał angaż do projektu naukowego uniwersytetu w Christianii. Wydawało się, że czeka go świetlana przyszłość – dostał propozycję objęcia katedry matematyki na Uniwersytecie Fryderyka Wilhelma w Berlinie. Niestety nie było mu dane dożyć do tego momentu. Zmarł kilka dni po otrzymaniu wspomnianej wiadomości. Przyczyną śmierci była gruźlica, która była efektem ciężkich warunków życia i z którą walczył przez wiele lat.

Abel zajmował się kilkoma gałęziami matematyki. Znaczące wyniki osiągnął w algebrze, teorii liczb, równaniach całkowych i funkcjach eliptycznych. Na stałe zapisał się w historii „królowej nauk”: wszyscy matematycy uczą się o twierdzeniu Abela o szeregach potęgowych.

Wielka sława przyszła dopiero po śmierci geniusza. Jej ukoronowaniem było ustanowienie przez rząd norweski w 2002 roku Nagrody Abela. Wręcza ją król Harald V. Jest to w zasadzie matematyczny Nobel, który uzupełnia niedostatki innej prestiżowej nagrody, która również nazywana jest matematycznym Noblem – Medalu Fieldsa. W odróżnieniu od tego ostatniego wyróżnienia, Nagroda Abela wręczana jest co roku, nie ma limitów wiekowych, zaś jej wartość pieniężna zbliżona jest do nagrody Nobla.

Evariste Galois (1811 – 1832)

Evariste Galois, źródło: domena publiczna

Historia tego francuskiego geniusza była nierozerwalnie związana z ówczesną polityką jego kraju, w którą czynnie się angażował. Były to niespokojne czasy, których kulminacją stała się rewolucja lipcowa (1830). Galois był z przekonań republikaninem, któremu nie po drodze było z panującą dynastią, nie mówiąc już o jej ciągotach absolutystycznych. Co prawda początkowo nie wziął udziału w buncie uczniów szkoły, do której uczęszczał, przeciwko nowej dynastii, ale był to „jednorazowy wybryk”. Potem nastąpiła jego wzmożona działalność polityczna, która ostatecznie doprowadziła go do zguby.

W 1828 r. bez powodzenia próbował dostać się do Ecole Polytechnique – najlepszej uczelni koncentrującej się na przedmiotach ścisłych we Francji, a dodatkowo znaczącego ośrodka sympatii republikańskich. Rok później również nie odniósł sukcesu na egzaminach wstępnych. Ostatecznie trafił do mniej prestiżowej Ecole Normale. Jednakże w tym czasie opublikował swoją pierwszą pracę matematyczną. Doświadczył też tragedii – samobójstwa ojca.

Wziął czynny udział w rewolucji lipcowej, za co został relegowany z uczelni i wcielony do armii. Ostatecznie udało mu się powrócić na zajęcia. Nie oznaczało to jednak końca jego problemów. Za nieprzychylne zdanie o nowym królu – Ludwiku Filipie – trafił na krótko do więzienia. Zakochał się tam w córce lekarza więziennego i prawdopodobnie z jej powodu wdał się w pojedynek, w którym został śmiertelnie ranny. Jego śmierć wywołała zamieszki w stolicy Francji, gdyż sądzono, że rzekomy pojedynek był tylko przykrywką dla morderstwa osoby o odmiennych sympatiach politycznych.

Trwałe miejsce w dziejach matematyki zapewniły mu prace z dziedziny algebry. Jest uważany za ojca jej nowoczesnej wersji . Badał rozwiązywalność równań wielomianowych przez pierwiastniki, a także stworzył podstawy teorii grup, nazywanej dziś teorią Galoisa.

Leopold Infeld, Wybrańcy bogów; źródło: materiały prasowe

Warto dodać w tym miejscu, że beletrystyczną biografię o życiu tego niezwykłego matematyka pt. „Wybrańcy bogów. Powieść o życiu Evariste Galois” napisał Leopold Infeld – wybitny polski fizyk. Zachęcam do zapoznania się z tą pasjonującą lekturą.

Aleksander Puszkin (1799 – 1837)

Aleksander Puszkin; źródło: archiwum ilustracji WN PWN SA

Pisząc najkrócej – był to „rosyjski Mickiewicz”. Wybitny pisarz doby romantyzmu, znany z radykalnych poglądów, podbojów miłosnych i upodobania do pojedynków. Był mulatem – jego pradziadkiem był Abisyńczyk Abram Hannibal, który trafił na dwór cara Piotra I.

Puszkin zaczął tworzyć już w czasach licealnych. Po jego ukończeniu przystąpił do petersburskiej grupy poetyckiej Arzamas, którą interesowała też polityka. Związał się też z antycarskim środowiskiem dekabrystów. Z tego powodu miał zostać zesłany na Sybir, ale dzięki wstawiennictwu przyjaciół, karę zamieniono mu na zesłanie na południu kraju. Będąc jeszcze w Moskwie, zetknął się z Adamem Mickiewiczem. Na zesłaniu zaczął pisać „Eugeniusza Oniegina” oraz ukończył „Borysa Godunowa”.

Krytykował powstanie listopadowe, dlatego w oczach polskiego wieszcza stał się zdrajcą. Na początku lat 30. poślubił Natalię Gonczarową. Z powodu oszczerczych plotek dotyczących jej romansu z pewnym francuskim oficerem, Puszkin wysłał do rzekomego kochanka żony szereg obraźliwych listów. W efekcie pomiędzy nimi doszło do pojedynku na broń palną, który okazał się dla poety tragiczny w skutkach. Puszkin zmarł po dwóch dniach po otrzymaniu śmiertelnej rany.

Część jego dzieł ukazała się już po śmierci. Do najbardziej znanych, oprócz wspomnianych już „Eugeniusza Oniegina” i „Borysa Godunowa” należą: „Dama pikowa”, „Rusłan i Ludmiła” czy „Jeniec kaukaski”.

Aleksander Puszkin został upamiętniony wieloma pomnikami i kilkoma muzeami nie tylko w Rosji, ale także poza jej granicami.

Matwiej Bronstein (1906 – 1938)

Matwiej Bronstein, źródło: domena publiczna

Był „złotym dzieckiem” radzieckiej nauki. Ten niewiarygodnie utalentowany fizyk teoretyczny miał jednak nieszczęście żyć w „Kraju Rad”, co nie wróżyło mu niczego dobrego. Władza używała wybitnych naukowców w sposób instrumentalny – mieli oni być wizytówką ZSRR na świecie i zaświadczać o dobrobycie i wielkich osiągnięciach radzieckiego świata.

Niestety Bronstein nie był admiratorem Stalina ani panującego ustroju. Krytycznie oceniał panującą w kraju sytuację. Jednakże do pewnego stopnia jego geniusz dawał mu ochronę – mógł sobie pozwolić na odrobiną więcej niż przeciętny homo sovieticus. Na jego niekorzyść świadczyło jednak żydowskie pochodzenie oraz nazwisko Bronstein – takie samo nosił największy wróg Stalina – Lew Trocki.

Sam Matwiej był niezwykłym połączeniem umysłu ścisłego oraz humanistycznego. Zajmował się teorią kwantową, kosmologią, astrofizyką, ale też nałogowo czytał prozę i poezję. Był utalentowanym pisarzem. Potrafił cytować z pamięci obszerne fragmenty dzieł literackich. To dzięki tym talentom skradł serce Lidii Czukowskiej, która wkrótce została jego żoną.

Niestety nie dane im było długo nacieszyć się sobą. Sześć lat po ślubie Bronstein został aresztowany i rozstrzelany za rzekoma działalność antyrewolucyjną. Na nic zdały się apele i starania jego żony oraz przyjaciół. Wszyscy o ni byli zwodzeni tym, że fizyk z pewnością żyje i gdzieś jest. Wiadomość o jego śmierci dotarła do nich dopiero po trzech latach, zaś miejsca pochówku geniusza do dziś nie udało się odnaleźć.

Bronstein był jednym z pionierów pętlowej teorii grawitacji kwantowej. Od 2013 r. zasłużonym badaczom tej koncepcji przyznawana jest nagroda Bronstein Prize. Fizyk poświęcał swą uwagę problemowi unifikacji oddziaływań fizycznych. Ponadto, niezależnie od uczonych z Niemiec, zaproponował postulat głoszący fundamentalną ziarnistość przestrzeni – uzyskał wówczas wartość, którą dziś nazywamy długością Plancka.

Nie sposób nie docenić naukowych dokonań Rosjanina. Dość powiedzieć, że gdyby nie przedwczesna śmierć, to z pewnością dołączyłby do zacnego grona noblistów…

***

Ta lista mogłaby być jeszcze dłuższa, ale uznałem, że tyle przykładów przedwcześnie zmarłych geniuszy (nierzadko w brutalny lub absurdalny sposób) powinno wystarczyć. Nie chciałbym tego wpisu kończyć jednak zbyt pesymistycznie, dlatego na ostatek pozwalam sobie wspomnieć o tzw. late boomers.

Kim są late boomers? To ludzie, u których wyjątkowy talent w danej dziedzinie objawił się późno (a czasem wyjątkowo późno). Chyba najlepszym przykładem jest tu jeden z tegorocznych  laureatów Medalu Fieldsa (a więc odpowiednika matematycznego Nobla) June Huh. Ten Koreańczyk z południa przez wiele lat nie wykazywał żadnych talentów matematycznych. Miał z tego przedmiotu kiepskie oceny. Chciał nawet zostać poetą. Wszystko zmieniło się gdy poznał Heisukę Hironakę – wybitnego matematyka z Japonii (i przy okazji laureata Medalu Fieldsa), który zdołał w nim rozbudzić miłość do tego przedmiotu. June Huh miał wtedy 24 lata. 14 lat później to właśnie on został nagrodzony tym zaszczytnym wyróżnieniem za swoje prace z dziedziny kombinatoryki i geometrii algebraicznej.

June Huh z Medalem Fieldsa; źródło: Yonhap News Agency

Czyż ta historia nie jest piękna i podnosząca na duchu? Być może nawet kiedyś powstanie na ten temat film? W końcu to życie pisze najlepsze scenariusze…


1 Komentarz

Włodek Tylman · 1 października 2022 o 07:52

Bardzo podoba mi się inicjatywa prezentacji wybitnych ludzi, których działalność lub

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *